Jezioro Lipno

Widzę tylko dwa powody, dla których warto jechać nad jezioro Lipno. Pierwszy – by skorzystać z Wakeboardingu, czyli gdy marzysz, żeby pociągnęła ciebie i twoją deskę na drugi brzeg jeziora lina (lepiej jednak nie wpadaj do wody, bo jest brudna).

Drugi powód – jeżeli chcesz przenieść się do miejsca przypominającego plan filmowy jakiegoś niepokojącego filmu, którego fabuła dzieje się w latach 70-tych (reżyseruje David Lynch albo Lars von Trier, ewentualnie Wojciech Smarzowski). Oprócz naprawdę głośnego dźwięku, który wydaje z siebie maszyna do Wakeboardingu (i który byłby wystarczającą ścieżką dźwiękową tego horroru, na planie którego się znajdziesz), natrafisz na dziwny kamping, na którym czas zatrzymał się w Czasach Słusznie Minionych. Trójkątne, drewniane domki pachnące wilgocią sprzed 50 lat (chyba nie dociera do nich żadne światło za dnia), frytki za 4 zł w budce przy wodzie, stare przyczepy kampingowe, w których nie widać nikogo..

I nic tu nie pomogą drzewa, których wszędzie pełno (Wielkopolski Park Narodowy!). Nawet las nie ukoi tego mroku, który bije z całej tej przyjeziornej infrastruktury. Wręcz przeciwnie – ten las niejako potwierdza mrok tego miejsca (przysięgam, że pierwszy raz mówię niedobrze o drzewach; choć niczemu nie są winne). Tu mógłby powstać też Blair Witch Project – Polish Version

Bo to miejsce jest takie jak to moje zdjęcie ze śmietnikami, które tam stoją. Niby się cieszysz, że jesteś nad jeziorem, nad którym segregują śmieci, ale jednak coś cię w tym obrazie szczerze niepokoi. Na jednym z tych śmietników jest napis „Camping nad Lipnem“. No. To fotografia tego śmietnika mogłaby być na wizytówkach tego miejsca, jeśli chcielibyśmy pokazać jaki tu jest klimat. Ale może po prostu naoglądałam się za dużo mrocznego kina i za mało słońca spotkałam nad tym akwenem…

Uciekajcie stąd nad jezioro Dębno obok!

Posłuchaj tego jeziora

Link do Wikipedii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *